- Właśnie dlatego tu jestem. Żeby się tego dowiedzieć.

- Wszystko bedzie dobrze - rzekł Alex, odbierajac jej

oddaliła sie w strone drzwi. Jej kroki cichły, w miare jak ból w
Trzymała się mocno. Dobrze. Stopniowo to miejsce zaczynało wyglądać coraz lepiej. Otarł pot z czoła i patrzył,
zmarszczki. Rude włosy posiwiały i bardzo się przerzedziły, ale wciąż prezentował się okazale i kiedy wstał, a miał
chwili kiedy zatrzymał sie przy niej ciemny jeep, kobieta
- Byłam tu ju¿ kiedys - powiedziała, z trudem przełykajac
- Czyjej konkretnie?
- Płakałaś. Posłuchaj, nie chcę się wtrącać, ale nie jestem ślepa ani głucha. Coś cię gnębi, Lydio. Coś poważnego.
miasteczku, które ją wyklęło, po dziesięciu latach swobodnego życia w Seattle, nie mogła się doczekać chwili,
- Na miłość boską... - Udało mu się wylądować po drugiej stronie ogrodzenia. Oboje leżeli na ziemi, po czym on
- Cholera - mruknał pod nosem, odkładajac słuchawke.
bardzo chciała mu wierzyc.
Chłopak potrząsnął głową.
jedzenia, a prze¿uwanie najwyrazniej nadal sprawiało jej ból.
gniew.

plecami do sciany. Dopiero teraz zobaczyła, ¿e w plastykowym

- Tak... nie, niezupełnie, ale na pewno ju¿ niedługo
potrafiła sie powstrzymac. Krew w jej ¿yłach zmieniła sie w
- Jezu, Marla, nie musisz byc taka cholernie silna. To
- Powiedz.
ust fili¿anke, a potem poło¿yła babeczke z malinami na swoim
zime. Było zimno. Rzesko. Mroznie.
jezdził za nimi, ten sam, który stał pod kosciołem Donalda
- Dobrze - powiedziała. - Niech będzie teraz, czemu nie. - Zerknęła na rozgrzaną, asfaltową jezdnię.
zmieniona, ale moim zdaniem - wez pod uwage, ¿e znam sie na
ostatnim głupcem.
Szepnęła coś po cichu. Brzmiało to jak „Boże, dopomóż”. A potem odezwała się głośno:
- Przestan! - krzykneła, szybkimi ruchami wmasowujac
powiedziała do Lydii:
kurtke, pomógł Marli wło¿yc długi płaszcz, a nastepnie
Paterno nie musiał szukac daleko, jego własny ojciec zupełnie

©2019 na-umysl.boleslawiec.pl - Split Template by One Page Love